piątek, 20 lipca 2012

Bilans czterolatka

Na reszcie ma wiecej niz 5 minut wolnego. Dochodzi polnoc, Livka zasnela przy cycuszku. Biedaczka, drugi zabek tez sie dobija i troche ja swedzi. Ale na razie obchodzimy sie bez zadnych pomocy typu masci i czopki na zabki. Jedynie cyc idzie w ruch czesciej noca. Choc niewiele potrzeba jej do ukojenia.

Ale dzis nie bedzie o Malej a o Starszku. Malo o nim ostatnio, a taki fajny sie zrobil.

Leonardo 9 czerwca skonczyl 4 lata. Byly zaplanowane dos chuczne urodziny, ale z racji naszej choroby, wszystko wzielo w leb:( Odrabialismy po tygodniu, ale z garstka dzieci. Szkarlatyna zdziesiatkowala nasze przedszkole.
Ale suma sumarow, impreza byla fajna. Najwazniejsze, ze Leo byl zadowolony!

Z racji nowego wieku nalezaloby wybrac sie do lekarza. Zwlaszcza, ze z nim na prawde nie chodze za czesto. Odpukac, nie choruje nam duzo. A male przeziebiena sama staram sie leczyc coby nic grozniejszego nie wyniklo.
Ale bilans raz w roku musimy zaliczyc.
Od prawie dwoch lat wizyty te byly malo lubiane przez Leo. W zeszlym roku nawet nie dal sie zwazyc. Dostal malej histerii i ciezko bylo go uspokoic.
Pediatra powiedziala, ze ok, ze w tym wieku to normalne i nie bedziemy go stresowac (zwlaszcza,ze czekal go zabieg w szpitalu).
W tym roku balam sie ogromnie tej wizyty. Bylam z nim dwa razy i jakos sie dogadywal z pania doktor. Ale widzialam strach w jego oczach.

Umowilam sie z nasza pediatra jeszcze w zeszlym miesiacu jak bylam z Mala na wizycie. Doskonale pamietala jak bylo w zeszlym roku. Powiedziala, ze mam sie nie martwi, przyprowadzic. Zobaczymy co sie bedzie dzialo.
Podczas naszej przedostatniej wizyty, a wlasciwie po nie;) kupilam Leo w nagrode, nowa zabawke. Bylo to Lego, bo teraz jest u nas na topie.
I tym razem zaczelam go przygotowywac na to wyjscie. Juz w zeszlym tygodniu powiedziala, ze pojdziemy, ze musimy wczesniej zrobic rysunek (ktorego i tak nie zabralismy w pospiechu z domu). Oczywiscie pamietam o nagrodzie i juz chcial isc, teraz, natychmiast.

Od paru miesiecy ma malego swirka w temacie wazenia sie. Wogole ciagle powtarza,ze jest duzy, ze urosl. Ze musi jesc, a po jedzeniu idzie na wage w lazience.
Wykorzystalam to jako atut do odwiedzenia doktorki. Przypomnialam,ze ma ona magiczna wage do mierzenia i wazenia. Jak zobaczy ile urosl, skomplementuje go na pewna.

Rano wyszykowalam towarzystwo i w droge (lekarke mamy blisko, dwie ulice od nas). Livka poszla na sluzbe do dziadkow (cala wizyte przespala ku rozpaczy babci, ktra byla przekonana,ze Mala na pewno bedzie beczec za mama). I poszlismy we dwojke.
I tutaj moje wielkie zaskoczenie, jeszcze jestem w szoku... Juz w poczekalni, gdzie zazwyczaj zaczynaly sie pierwsze placze, Leonardo siedzial na krzeselku prowadzac ze mna rozmowe jakbysmy byli conajmniej w barze a nie u lekarza.
Pozniej wszedl grzecznie do gabinetu, rozebal sie sam (bo teraz wszystko "Ja sam!") i siup na wage. Pomiary dokonane (107cm na 18kg znaczy normie;)), to na kozetke, pediatra obsluchala z kazdej strony, Leo wspolpracowal. Pieknie opowiadal na pytania, oddychal lub nie, w zaleznosci od polecen. Ba nawet sisiorka pokazal pani doktro, a to jego czuly punkt (wiadomo dlaczego- ale juz prawie nic nie pamieta ze szpitala, i pozwala sie myc, co jeszcze pare miesiecy temu nikt poza nim nie mogl tego robic;pieknie wszystko sie tam zroslo, najwazniejsze,nie powinno byc zapalen-ostatnio dwoch rowiesnikow Leo wyladowalo z tym problemem na pogotowiu, przy jego stulejce,mogloby byc niewesolo), wszystko dobrze.
A ja prawie sie poplakalam jak te sceny widzialam...Wydoroslam nam chlopak strasznie przez ten rok.
Niewatpliwie duzy wplyw na niego mialo przyjscie na swiat Livii. Wczesniej bylam duzo bardziej opiekuncza, czasem za bardzo. Przekazywalam mu, nawet nie swiadomie, moje lekki. Teraz, majac dwojke, musze lekko odpuscic. I pomimo, ze martwilo mnie to najbardzie, mialam jazdyjak Leo poradzi sobie z ta sytuacja, wyszlo nam to na dobre wszystkim.


Fajny kontakt zlapal tez Leo z Enrico. Maja takie swoje meskie sprawy;) E. zaszczepil w nim milosc do "Gwiezdnych wojen"- maly zna wszystkie imiona bohaterow. Potrafi ogladnac prawie caly film z tata (co prawda ciagle go komentuje, E. mu tlumaczy co sie dzieje, kto co robi- jakbyscie chcieli zobaczyc z nim jakis film, raczej niz byscie nie zrozumieli z niego); razem ogladaj sporty motorowe. I tancza, juz chyba kiedys pisalam, ze E. nauczyl Leo m.in. Sirtaki (Grek Zorba).  


Duza pomoca dla mnie byla nasza pediatra (musze kiedys napisac wiecej o niej, wogole o kontaktach rodzice-lekarze;zauwazylam tutaj ciekawe rzeczy;ale to osobny post bedzie), ktoranie zmusza, pozwla dziecku isc wlasnym rytmem, nie ocenia rodzicow. Czasem mozna odniesc wrazenie, ze olewa sytuacje. A po czasie widac rezultaty.
Pomocne byly/sa panie z przedszkola. 
Taki przyklad, Leo przez pierwsze miesiace wogole nie dotykal kredek w przedszkolu. Mowil, ze nie umie rysowac, nie bedzie malowal, bo wychodzi za linki (pedant!). Panie zawsze ze spokojem, pomimo, ze ja zaczynalam sie martwic ta sytuacja, wymyslalam rozne przyczyny:( Panie kazaly czekac i wspierac Malego. Same tez go wspieraly i zachecaly. Teraz malowanie jest jego jednym z ulubionych zajec, nawet w domu;)


Jeszcze jedna smieszna scenka. P. Doktor pyta, czy Leo je owoce i warzywa. O ile warzywa to i owszem, surowe, gotowane, wszystkie, owoce malo...najczesciej jablko.
Oczywiscie tutaj byl maly wyklad na temat potrzeby jedzenia. Wracamy autemdo domu, Leo do mnie:
"Teraz jak wrocimy do domu chce zjesc ladna gruszke";) Padlam, a on zjadl i je codziennie jakis caly owoc;)
Sila slowa!


Dziewczyny, przepraszam, ze tak szczegolowo opisalam. Ale bylo to dla mnie bardzo wazne, niesamowite wrecz, jakie "dorosle" dziecko mam pod swoimi skrzydlami.
Oby tylko udalo sie nam dobrze wychowac te dzieciaczki...


2 komentarze:

  1. Jesteś naprawdę super mamą, uważam, że cudnie się nimi zajmujesz i teraz zbierasz zasłużone owoce ciężkiej maminej pracy :)) Pamiętam jak moja mama opowiadała jak rozczulała się nade mną po urodzeniu mojego brata. Jest między nami 3 lata różnicy, jak on się urodził to ja bardzo nagle "wydoroślałam", tak to jest ze starszym rodzeństwem ... Uśmiechałam się cały czas czytając Twój wpis, buziaki wielkie Wam posyłam :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Zapalka.
    Na prawde, majac drugie dziecko, widzisz lepiej jaka starszak przeszedl droge.
    Zycze Ci, abys szybko sama sie o tym przekonala;)
    Buziaczki i od nas!

    OdpowiedzUsuń