Koniec ze slodkosciam!
W ciagu tego lata dorobilam sie 4 dodatkowych kg. A taka bylam z siebie dumna, caly miesiac ciezkiej walki z Chodakowska (cala Polska cwiczy z Ewka, ja tez;-), extra uda. Brzuszek wklesly. Starczyl tydzien laby i nie mogr wrocic do codziennosci :-(
Nutella to moj najwiekszy przyjaciel, ciastka snia mi sie po nocy :-(
Od poniedzialku koniec, nie otwieram szafki ze slodkosciami. Nie chodze na sniadanie do cukierni.
Jem otreby z jogurtem rano. Na drugie sniadanie jablko lub serek wiejski. Objad jajecznica lub ryba ew miesa chude. Zupa warzywna, lekka pasta.
Podwieczorek owoc zmielony z lnem, lub len z jogurtem. Jogurta z cynamonem, sernik z odtluszczonego nabialu.
Kolacja rownie lekka. Warzywa grillowane z jogurtem naturalnym doprawione zielona pietruszka i czosnkiem. Kawalek kurczaka upieczonego, ryba jak nie jadlam jej na objad.
Najgorsze jesli dzieciaki zostawia cos po sobie, a slodycze to wogole :-(
Musze wrocic do cwiczen. Len ze mnie ochydny, wsadze tylek w auto i tyle mnie widzieli.
Skalpel z Ewka bardzo mi odpowiadal. Nie byl za szybki, lubie jak ona tlumaczy wszystko co robi. Tak jakbym na sali gimnastycznej byla przynajmniej ;-)
Efekty widac juz po 2 tygodniach codziennych treningow.
To jedzenie najbardziej mnie gubi. Wloska kuchnia jest zdecydowanie za dobra aby sobie czegos odmawiac ;-)
Trzymajcie za mnie kciuki!
Dzisiejsza kolacja: mama kurczak w maizenie, reszta panierowany, pieczony w piekarniku
Ja nie jadam slodyczy ale i tak tyje.. hahha nie ma reguly no :)
OdpowiedzUsuńZa stare jestesmy na odchudzanie hihih.
XXXX
Chcialbym byc taka gruba jak ty!
OdpowiedzUsuńTobie to moze w cycki idzie, mi w brzuch i uda, niestety :-(
Milego dnia
Mnie idzie w cycki, w brzuch , w uda we wszystko.Najbardziej wkurza mnie fakt,że mój G. uwielbia mięso ,a że jemy je wieczorami(czytaj ok.21) to niestety jest jak jest.Nie potrafię sobie odmówić jak czuje zapach i widzę jak pałaszuje ze smakiem.Ehhh też bym chciała schudnąć,ale jak tu nie jeść tych wszystkich pyszności?:(
OdpowiedzUsuńNo wlasnie ;-)
OdpowiedzUsuńWitam!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki :-) I mi by się przydało trochę ćwiczeń, ale jakoś nie mam samozaparcia ;-) Tym bardziej, że robienie słodyczy mnie relaksuje...
Chociaż i tak postanowiłam piec tylko na weekendy i uroczystości. Ciekawe jak długo wytrzymam? ;-)