wtorek, 11 września 2012

Tadek niejadek

To raczej nie moj syn;)
Dzis na objad jadl zupe. Dosc wypasiona to byla zupa.Co prawda bez miesa, ale zmiksowalam rozne warzywa. Wyszedl gesty krem (lubimy takie zupy-krem). Mlodemu zasypalam makaronem niteczki. Zjadl z dwa talerze i mowi:
"OK mama, to byla przystawka a co na objad";))

ps
co do weekend-u. dla mnie byl szalony, bo nie zaplanowany.Tzn. ja musze miec wszystko zaplanowane.Nawet jak ide do tesiowej na objad, to z dwutygodniowym wyprzedzeniem ja o tym informuje;)
Zle sie czuje w spontanicznych sytuacjach. Zazwyczaj zle sie czuje.
Ale tym razem bylo fajnie.
Przypadkowe spotkanie, krotka decyzja i cala niedziela poza domem;))))
Dla wiekszosci normalka, dla mnie, na szczescie, pozytywne zaskoczenie!

2 komentarze:

  1. No ja też zdecydowanie lubię coś z planem niż tak na żywioł. To planowanie daje złudne poczucie kontroli ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to do przesady;)
    wiesz co jest moim horrorem, przyjecie niespodzianka.
    Ja nawet prezenty sama sobie wybieram. Oj biedny ten moj mezczyzna:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń