To raczej nie moj syn;)
Dzis na objad jadl zupe. Dosc wypasiona to byla zupa.Co prawda bez miesa, ale zmiksowalam rozne warzywa. Wyszedl gesty krem (lubimy takie zupy-krem). Mlodemu zasypalam makaronem niteczki. Zjadl z dwa talerze i mowi:
"OK mama, to byla przystawka a co na objad";))
ps
co do weekend-u. dla mnie byl szalony, bo nie zaplanowany.Tzn. ja musze miec wszystko zaplanowane.Nawet jak ide do tesiowej na objad, to z dwutygodniowym wyprzedzeniem ja o tym informuje;)
Zle sie czuje w spontanicznych sytuacjach. Zazwyczaj zle sie czuje.
Ale tym razem bylo fajnie.
Przypadkowe spotkanie, krotka decyzja i cala niedziela poza domem;))))
Dla wiekszosci normalka, dla mnie, na szczescie, pozytywne zaskoczenie!
No ja też zdecydowanie lubię coś z planem niż tak na żywioł. To planowanie daje złudne poczucie kontroli ;))
OdpowiedzUsuńja to do przesady;)
OdpowiedzUsuńwiesz co jest moim horrorem, przyjecie niespodzianka.
Ja nawet prezenty sama sobie wybieram. Oj biedny ten moj mezczyzna:)
Pozdrawiam