Wstalam o 10.30. Wiem, wiem, matce dwojki dzieci nie wypada. Ale co tam, Maluchy nakarmione i zabawione-mamy nie potrzebowaly;) Viva urlopy tatusiow!
Za to jak juz wstalam to od razu za porzadek, ale taki switecznyporzedek, zabralam sie w kuchni.
Moja kuchnia to raczej taki kacik kuchenny, aneks?? Ale jak sie wzielam za sprzatanie o 11 to skonczylam o 17. Dobrze, ze tesciowa wczoraj spakowala mi male co nieco, objad mialam przynajmniej z glowy.
A Livia gaworzy. Od wczoraj odkryla kilka sylab i mowi non stop "gaga", ""dada" i jeszcze "amm" jak widzi lyzeczke;)
Slodziak moj!!!
wrocilam do przestrzeni blogowej....:) Ola
OdpowiedzUsuńWlasnie widze i zaraz ide do Ciebie;)
UsuńPozdrawiam.
fajnie...tylko wez z tym sprzataniem... ja mam chwilowy wstret:)))
OdpowiedzUsuńAniu, gdzie Ty sie rozbijasz po swiecie.Nigdzie cie nie bylo. Wszystko dobrze?
UsuńPozdrawiam.
oj takie gaworzące są najlepsze! i największe słodziaki:)
OdpowiedzUsuńNa prawde;)
OdpowiedzUsuńPozniej zaczynaja gadac i juz im si buzka nie zamyka;)
Pozdrawiam
Livka jest w najsłodszym wieku teraz ;) uwielbiam takie gaworzące cudności :)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńMilej niedzieli
O tak faceci to bardzo przydatne stworzenia :) Wykorzystuj częściej ;P
OdpowiedzUsuńtanatoza.blogspot.com
Gratulacje dla Livki :) Postępy, fajna rzecz :) ciesz się i korzystaj ze snu :)
OdpowiedzUsuń