czwartek, 16 sierpnia 2012

Obfity dzien

Wstalam o 10.30. Wiem, wiem, matce dwojki dzieci nie wypada. Ale co tam, Maluchy nakarmione i zabawione-mamy nie potrzebowaly;) Viva urlopy tatusiow!
Za to jak juz wstalam to od razu za porzadek, ale taki switecznyporzedek, zabralam sie w kuchni.
Moja kuchnia to raczej taki kacik kuchenny, aneks?? Ale jak sie wzielam za sprzatanie o 11 to skonczylam o 17. Dobrze, ze tesciowa wczoraj spakowala mi male co nieco, objad mialam przynajmniej z glowy.

A Livia gaworzy. Od wczoraj odkryla kilka sylab i mowi non stop "gaga", ""dada" i jeszcze "amm" jak widzi lyzeczke;)
Slodziak moj!!!

10 komentarzy:

  1. wrocilam do przestrzeni blogowej....:) Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie widze i zaraz ide do Ciebie;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. fajnie...tylko wez z tym sprzataniem... ja mam chwilowy wstret:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, gdzie Ty sie rozbijasz po swiecie.Nigdzie cie nie bylo. Wszystko dobrze?
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. oj takie gaworzące są najlepsze! i największe słodziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na prawde;)
    Pozniej zaczynaja gadac i juz im si buzka nie zamyka;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Livka jest w najsłodszym wieku teraz ;) uwielbiam takie gaworzące cudności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak faceci to bardzo przydatne stworzenia :) Wykorzystuj częściej ;P

    tanatoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje dla Livki :) Postępy, fajna rzecz :) ciesz się i korzystaj ze snu :)

    OdpowiedzUsuń