niedziela, 8 grudnia 2013

Goraca niedziela

Leonardo rano obudzil sie z goraczka. Do tego madra mama dala mu sie napic mleka. A mleko i goraczka.... zabrudzil mi cale lozko :-(
Dobrze, ze pare lat temu sprawilismy sobie suszarke. Nawet pierzyne dzis w niej suszylam. Na dworze taka wilgoc, ze pranie zamiast schnac, moknie.
Cale dopoludnia mylam, pralam i przebieralam.
A wieczorem poszlam po pizze i wrocilam z szarym plaszykiem od Benettona ;-) Zakupy to majlepszy lek dla przepracowanej mamy :-)
Udanego tygodnia wszystki. Moj bedzie na pewno intensywny!!!

3 komentarze:

  1. Emiś ściskam was. zdrowka

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowka, mam nadzieje, ze z Leo juz lepiej! pokaz plaszczyk ! nie badz taka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, już wyobrażam sobie twoje zmagania i biednego Leo :( Mam nadzieję,że juz lepiej:*)

    OdpowiedzUsuń