Wracamy do naszej rutyny. Babcia jest juz po lepszej stronie, my wszyscy chyba tez spokojniejsi o nia. jednak nie jest przyjemnoscia ogladanie bliska osobe w staniem jakim byla przez ostatie 4 miesiace.
Miala piekne zycie. Mimo wszystko.
A u nas normalnie, dzieci rosna. Jesien piekna w tym roku, mozna jeszcze krotkie rekawy nosic. Od weekendu zalamanie pogody.
Dzis wycielam z krasnalami dynie, jutro w szkole mlodego beda mieli zabawe w klasie. Nawet z tancami ;)
Przygotowali sloiczki-lampiony. Jutro przyniosa prace do domu.
Dziekuje wszystkim za wsparcie w tych dniach tutaj, na FB i prywatnie. Babcia, pomimo, ze nie moja wlasna, byla mi bardzo bliska. Ciezko jest mi wyobrazic sobie dom tesciow bez niej... Od niedzieli jeszcze nie bylam u nich.
Pisze tutaj dosc malo, sama nie wiem dlaczego. Chyba zmeczenie i dosc jednostajne (nie narzekam, teraz potrzebujemy rutyny) dni nie sprzyjaja wylewom tutaj. Znalalam fotki z Polski. Jakie maluchy byly malutkie te 5 miesiecy temu... Dobrze, ze sa zdjecia, filmiki. Majac ich na codzien w domu nie zwracam uwagi jak bardzo sie zmieniaja.
Scsiakam Was wszystkich!
Naprawdę mi przykro. Mam nadzieję,że powolutku wszystko wraca do normy, choć zapewne bolec będzie jeszcze długo- zawsze boli. Przytulam mocno kochana:*)
OdpowiedzUsuńno prosze jak fachowo dynie "zalatwilas":))) Ja tak nie umiem- nawet sie nie biore:))
OdpowiedzUsuń