Dzieciaki zadowolone. To urodzeni podroznicy. Zaden moj czarny scenariusz na szczescie sie nie sprawdzil ;)
Pogoda kaprysna, jak to w Polsce. Byly tez lekkie spiecia rodzinne, rozczarowanie polska codziennoscia... Jednak wyjazd ogolnie na plus. Choc przez najblizszy rok nie planuje powrotu do PL. Raz w roku mi styka akurat ;)
Sciskam i w najblizszym czasie wiecej napisze.
Ciesze sie,ze juz w domku jestescie..wszedzie dobrze ale w domu najlepiej :)
OdpowiedzUsuńXXX
Oj swieta prawda. Ja to raczej domatorka jestem. A odkad mam dzieci to im blizej domu tym lepiej ;-)
OdpowiedzUsuńFajnie, że już jesteście :))
OdpowiedzUsuńDzieki :-))
UsuńEmi, ciesze sie, ze juz jestes.......:)
OdpowiedzUsuńJa tez :-)
UsuńWiem o czym mowa- też tak mam- nie mogę się doczekać wyjazdu a potem szybko chcę wracać rozczarowana tym,że w moich wspomnieniach i myślach Polska ma inny wygląd i smak. No cóż - to tu chyba jest teraz nasz dom.Fajnie ,że mimo wszystko wyjazd się udał bez przykrych niespodzianek :*)
OdpowiedzUsuńCzas nie stoi w miejscu... Powrot do Pl to troche tak jak obudzic sie ze spiaczki ;-) Ale plusow bylo rownie duzo. Najwazniejsze, ze dzieciaki nacieszyly sie bacia, ciociami i wujkami :-)
UsuńDokładnie te same mam odczucia teraz jak mam Elenkę.Jedyna możliwość by pobyła trochę z ciocią.Czasem naprawdę żałuję ,że to tyle kilometrów i ,że nie da się widywać częściej:(
UsuńWelcome back :)! Ja tez do Polski za czesto nie chce (i nie moge) jezdzic. Teraz rozkoszuj sie reszta lata na wlasnych smieciach :)
OdpowiedzUsuńDziekuje Olu. Mam nadzieje, ze spedzimy spokojne lato w domu;-)
UsuńWitaj ponownie Emilko! :)
OdpowiedzUsuń