Czuje sie wlasnie tak jak w tytule.
Wyjazd do Pl z przyczyn biurokratycznych odwolany. Livce skoczyla sie karta ubezpieczenia zdrowotnego na Europe a na nowa czeka sie od 2 tygodni w zwyz.
Ciocia Basia bedzie niepocieszona... I kto wytlumaczy Leonardo, ze nie jedzie do babci Jozi...
Jednak moj upur daje rezultaty. Mamy ubezpieczenie! Niestety panie u urzedzie niedoinformowane jak zwykle. Dzwonilam do zrodel i cale zamieszanie z dokumentami stad, ze ktos zapomnial uzupelnic dane Livki... Na karte troche poczekamy ale dostane specjalny model ubezpieczenia, ktore obowiazuje poza granicami ;-);-);-)
Moja znajoma powiedzialam mi dzis, ze ja moglabym rzadzic swiatem ;-) Pewnie tak, ale mi sie nie chce;-)
Nic, lece popracowac!
bo matka jeśli chodzi o dziecko załatwi wszystko:)
OdpowiedzUsuńDokladnie tak kochana ;-);-);-) Walczymy jak lwice o nasze szczescia kochane :-)
UsuńSciskam!
Emi na prezedynta! :D
OdpowiedzUsuńBrawo matka!!!!!! Tylko sie nie dac i walczyc :)))
Cieszę się ,e wszystko dobrze się ułozyło i wizyta w Polsce nie przepadnie. Ja bym się też nawkurzała w takiej sytuacji. Jak to czasem warto być upartym:)
OdpowiedzUsuńSuper Emi :) panie w urzędach jak zawsze te najbardziej niedoinfornowane sa ;)
OdpowiedzUsuń