Dzisiejsze popoludnie spedzilismy na urodzinach Leonardo kolezanki w pobliskiej sali zabaw.
Zazwyczaj te imprezki sa dosc przyjemne, mamy ich przynajmniej 1 w miesiacu. Dzis wydarzyla sie pewna sytuacja, ktora zachwiala nieco moj stan.
W pewnym momencie jeden z chlopcow z grupy Mlodego zaatakowal go, wskoczyl mu na plece. A ze byl ciezszy od Leonardo, powalil go na ziemie. Akurat widzialam ta sytuacje. Poprosilam grzecznie tego chlopca aby zszedl z Leonardo. Zazwyczaj nie wtracam sie w przepychanki miedzy dzieciakami. Lecz po minie Leo widzialam,ze nie jest mu przyjemnie.
Chlopczyk po pokazaniu mi jezyka zaczal bic Leonardo otwarta reka w twarz i szyderczo usmiechac mi sie w twarz :(
W moment podbieglam do placzacego i wystraszonego Leonardo... Tamten wrocil do zabawy jakgdyby nigdy nic... Nie chcialam tak zostawic sytuacji, poszlam od razu do mamy tamtego chlopca. Akurat pilnowala bufetu i nie widziala calej sytuacji choc wszystkie inne mamy tak :(
Podeszlam z placzacym Leo na rekach i spokojnie zapytalam czy ona jest mama Filippo, ktory akurat w mojej obecnoci bil moje dziecko po twarzy ( to nie bylo takie zwykle bicie czterolatka, wymierzal mu prawdziwe policzki z premedytacja).
Kobieta lekko sie zmieszala, pozniej stwierdzila,ze ciagle slysze tylko,ze Filippo to, Filippo tamto... Jednak poszla po syna i niby za kare przyprowadzila go do stolika.
Po chwili po sali zaczyly roznosci sie krzyki, synek epitetowal mame: " wstretna qrwo...".
W miedzyczasie miedzy mamami rozpoczela sie dyskusja... Ja od razu zaznaczylam, ze nie chce aby moje dziecko bylo bite, zwlaszcza po twarzy, przez innych, skoro sama go nie bije...
Uwazam, ze co dziecko w domu widzi, slysz, odczuwa, wynosi na zewnatrz... Dla mnie klaps, a zwlaszcza w twarz, jest bardzo upokarzajacy.
I tutaj wywody niektorych mam zaskoczyly mnie... Dla nich klapsy sa na porzadku dziennym, zwlaszcza jedna z nich uwaza, ze bez bylo by jej trudno wychowac syna. Opowiada, ze i ona i maz... Choc maz najczesciej bie dziecko w twarz, bo go zlosci podczas kolacji i wtedy ma go pod reka. Ona go jednak strofuje aby po tylku lal... Brak slow...
Wiem, kazdy wychowuje dzieci po swojemu.Ja nie mowie, ze nasze metody sa dobre. Sami popelniamy mnostwo bledow, nie raz brakuje cierpliwosci czy woli. W zlosci sama mam odruchy uzycia ràk. Ale 10 oddechow i probuje od nowa dyskutowac...
Nie dziwie sie, ze dzieciako w przedszkolu sa nierwowe, co zasiejemy to zbierzemy...
Wrocilam na prawde zdegustowana. Teraz wtulam sie w spiacego Leonardo (bylo mi na prawde przykro jak go potraktowal ten kolega;nie raz widzialam jak Mlody byl popychany czy sam popychal inne dziecko,ale to co dzis mu sie przytrafilo bylo dla niego niespodziewane i niespotykane).
A Wy jak uwazacie, klaps moze byc budujacy???
nic sie nie martw , dzieci szybko zapominaja , a co do klapsow absolutnie nie bije i nie mam zamaru , sa inne sposoby na wychowywanie, tylko trzeba czasu i cierpliwosci i duzo milosci. Tlumaczeniem i rozmowa z dzieckiem zdzialac mozna wiecej niz klapsem
OdpowiedzUsuńA ja wiem,ze czasem jest trudno. Problemy,brak pracy,inne zmartwienia.Ale sami sobie te dzieciaki zrobilismy.
UsuńZ obserwacji widze,ze zlosc rodzi zlosc... Moje nerwy, wybuchy, dzieciaki wyczuwja jak barometr. Ma to odzwierciedlenie,niestety, w ich zachowaniu :(
Dzieki za odwiedziny!!!
Dwa razy dalam Kudlatej klapsa, za kazdym razem byl to niestety przejaw mojej wlasnej bezsilnosci i frustracji, bede miala kaca moralnego z tego powodu chyba cale zycie. Uderzenie w twarz ... to upokorzenie niewyobrazalne, niesamowite, ze takie metody wychowawcze ktokolwiek stosuje! Ani ja ani Anielski nie stosujemy wzgledem Kudlatej kar cielesnych, naszym zdaniem to nigdy nie jest rozwiazanie.
OdpowiedzUsuńZmazalam cala odpowiedz :(
UsuńZapalko, dokladnie tak uwazam jak ty.
U nas to ja jestem ta zla.
Po dzisiejszej rozmowie mam duzy niesmak. Ale kazdy jest kowalem swojego losu.
Chcialabym aby moje dzieciaki byly w doroslym zyciu szczesliwe i dobre dla innych. I aby milo wspominaly czas dziecinstwa! Bo nie wazne sa rzeczy materialne ale milosc!
Sciskam!
emi - ja jestem strasznie zbulwersowana - nie tyle dzieckiem (mysle , ze leo co prawda przezyl to zdarzenie bardzo, ale bedzie dobrze - tym bardziej , ze ty stanelas od razu w jego obronie)co matkami- moze to inna kultura - ale kurcze to tylko zaslanianie wlasnego tchozostwa. kazde bicie jest upokarzajace , a bicie bo twarzy to juz dla mnie zakrawa o katowanie dziecka :-( - trzymaj sie kochana i moze pomysl o zmianie mam z ktorymi sie spotykacie? co na to wszystko enrico?
OdpowiedzUsuńtrzymaj sie emi - twoja reakcja byla jak najbardziej prawidlowa - a leo nic nie bedzie - bo ma fajna mame :-) buziaki
Aniu,na urodziny byly zaproszone wszystkie dzieci z grupy. Dziewczynka,ktora obchodzila urodzina to najlepsza kolezanka Leo. Nie moglismy nie pojsc ;)
UsuńO tamtym chlpczyku kraza legendy,ale nie wierzylam, ze az taki jest.
Na koncu bylo mi go po prostu szkoda, to co mowil do swojej mamy na pewno uslyszal w swoim najblizszym otoczeniu :( Niewatpliwie w rodzinie jest jakis problem :(
Zaskoczyla mnie najbardziej rozmowa z dwiema matkami, ktore znam dobrze. Kontaktujemy sie czesto, odwiedzamy... Nie pomyslalam, ze cos takiego jest u nich akceptowane :(
Bardzo to zmienilo moje nastawienie do nich.
Sciskam i dziekuje za mile slowa.
absolutnie nie!!! jestem w szoku.............
OdpowiedzUsuńLenka ja jeszcze tez :(
UsuńSciskam!