A wlasciwie prawie juz 5 latka... Tak, mamy wielki bunt.
Moj grzeczny, posluszny synek zmienia sie w malego tryana :( Nie slucha nas, stawia sie w przedszkolu, robi tylko to co jego ulubiony kolega Mattia. Trwa to od ok. 2 tygodni, ja powaznie zastanawiam sie nad rozpoczeciec nalogu tytoniowego, przynajmniej mialabym 5 min. wychodnego na fajke... Moje nerwy sa na strzepach, Mlody prowokuje ile moze. Nie daje sie, reguly musi przestrzegac. Ale co sie napyskuje to jego :(
Enrico znosi to lepiej, ja na wieczor jestem strasznie zmeczona ta sytuacja... Niestety, wczoraj wybuchlam... Boje sie, ze kiedys posune sie za daleko... Ja nie mam w sobie za duzo cierpliwosci!
Moze powinnam kupic sobie linke i wiazac rece jak dyskutuje z Leonardo???
Nawet kontaktowalam sie z pediatra, wyjasnilam sytuacje. W/g naszej pani doktor to czysta zazdrosc. Mlody chce jak najwiecej swoja osoba zajac nasza/ moja uwage.
Powiecam mu na prawde duzo czasu. Zamiast o 16 z przedszkola odbieram go juz o 13 ( jak wracal pozniej byl jeszcze bardziej zmeczony i marudny), 2 razy w tygodniu woze go na gimnastyke. Chodzimy razem na zakupy i urodziny jego malych przyjaciol. Livka wtedy jest z tatem ew. dziadkami.
Niewatpliwie fakt, ze Livka rosnie, jest coraz bardziej mobilna i ciekawska nie pomaga w ugaszeniu zasdrosci.
Do tego ta pogoda, schylek zimy. Przesilenie wiosenne. Panie w przedszkolu skarza sie (tez z nimi rozmawialam), ze nie tylko Leo taki jest ale wszystkie dzieciaki lub prawie... Duzo dzieci brakuje z powodu choroby, sezon grypy mamy... Moze i jego cos bierze :(
Na razie trzeba to przejsc. Jakbym sie dlugo nie odzywala znaczy, ze wyjechalam gdzies na medytacje...
Wiosno, gdzie jestes?!
Emi, kochana, trzymam kciuki oby bylo dobrze:)
OdpowiedzUsuńKochana bedzie dobrze , tylko sie tym nie zadreczaj - rob tak jak robilas przed "buntem" - przeciez wtedy wszystko bylo dobrze, nawet jesli leo bylby bardziej marudny nic mu nie bedzie jak zostanie dluzej w przedszkolu, a ty bedziesz miala troche wiecej oddechu i cierpliwosci.
OdpowiedzUsuńdorasta ci dziecie :-) - trzymam kciuki i duuuuzo sily zycze kochana - jestes swietna mama i nawet takim sie momenty slabosci zdazaja :-*
Chyba najwazniejsze to sie nie dac zlamac buntownikowi :) nie naginac zasad, oni po prostu nie moga zyc bez wystawiania nas na probe :)) tylko zeby jeszcze poklady cierpliwosci byly niewyczerpane ... ech ...
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!!