Pomyslec, ze kiedys nie lubialam poniedzialkow. Dzis to jeden z moich ulubionych dni tygodnia. Po weekendzie wreszcie wszystko wraca na swoj tor.
Nie zebym nie lubiala spedzac czasu z cala rodzina. Ale u nas weekendy sa bardzo intensywne. Spedzone glownie poza domem, co nienajlepiej znosi Mala. Choc i ona jets ciekawa swiata i lubi z nami wychodzic, obserwowac. Jednak najlepiej czuje sie w swoim otoczeniu.
Ja tez jestem z natury domatorka, lubie moj dom, moje "zabawki".
Choc z drugiej strony fajnie jest nie myslec przez dwa dni co dzis zjemy, nie wyciagac odkurzacza etc...
Jednak poniedzialek jest dla mnie i Livki odpoczynkiem. Ona najczesciej przesypia prawie caly a ja doprowadzam domek do wlasciwego stanu.
Jak w tytule, 6 zab wyszedl, goraczka minela. Dziecko jak nowe.
Ma nowa umiejetnosc, odbieranie telefonow. Jak jej powiemy: "Hallo Livka, zadzwon do babci" od razu raczka w gore i telefonuje. Za tel. robi pilot, opaska czy kazda inna rzecz w zasiegu reki ;)
Tydzien poprzedni minal nie wiem sama kiedy. Troszke chorowalam (jeszcze nie bylam u lekarza, ale objecuje Wam i sobie, ze za chwile sie wybiore), mielismy jakies odwiedziny znajomych i kolegow Leo. A w piatek bylismy na urodzinach ulubionego kumpla syna.
Impreza zorganizowana w sali zabaw gdzie mial Mlody nasz. Bylo fajnie :)
Dzis ide na zebranie do przedszkola, zostalam w tym roku wybrana na przewodniczaca naszej klasy.
Zawsze mialam przywodczy instynkt ;) A tak na pradwde to malo bylo chetnych w tym roku na to stanowisko. Jednak to wymaga troche czasu i wysilku.A u nas w klasie albo mamy pracujace zawodowo, albo zaciazone, lub z niemowlakami. Jako, ze Livka nieco juz odchowana, ja mam prace "mobilna" ;) zaproponowano abym objela to stanowisko. Zobaczymy czy podolam :)
Od piatku pada, trzeba sie przeprosic z szuszarka. Koniec pachnacych sloncem ubran. Na szczescie te suszone automatycznie nie trzeba prasowac. No moze poza koszulami E., Ale tyle dam rade ;)
Milego tygodnia wszystkim zycze!
Dbaj o siebie i nie obciążaj się zbyt wieloma obowiązkami, trochę asertywności sie przyda :p
OdpowiedzUsuńMiłego dnia :)
ja tez mam tak, ze mam swoj rytm, swoje sciezki, i najbardziej lubie jak kostek w szkole maz w pracy!! :)
OdpowiedzUsuńhej, odkrylam Twoj blog dzieki innemu blogowi "Polka na obczyznie" przeczytalam za jednym zamachem wszystkie notki. Szkoda tylko ze nie napisalas nic o sobie.... czytalam, ze wczesniej prowadzilas bloga na onecie, pewnie tam bylo wiecej info... w kazdym badz razie fajne czytac blog Polki mieszkajacej w Italii i to na dodayek w mojej ukochanej Toskanii!!! Ja tez tu mieszkam, co prawda nie tak dawno jak Ty, bo ja tylko 4 lata i tez jestem mama 2 dziecaczkow (2 dziewczynki 3,5 i 1roczek). My mieszkamy pod Rzymem, ale do Toskanii czesto bardzo jezdzimy na weekendy. Ja nie prowadze bloga (jeszcze nie). Dlatego podaje moj adres mailowy. Jak chcesz to napisz, bedzie mi bardzo milo Cie poznac i porozmawiac pozdrawiam: adres: boguszka@wp.pl
OdpowiedzUsuńAle za to ida swieta kochana, choinka , smaczne jedzonko, prezenty dla dzieci..uwielbiam ten magiczny czas...aby do litego pozniej juz z gorki hihi
OdpowiedzUsuń