wtorek, 9 października 2012

Bo za dobrze byc nie moze :(

Taki fajny czas byl u nas, taka czulam sie spokojn i szczesliwa w zeszlym tygodniu jeszcze... Ale za dlugo tak byc nie moze.
Dzieciaki ok, my tez. Ale nowe szopki w pracy u E. sie pokazuja...
Z jednej strony zmienilby ta robote i wszyscy byli by happy. Zle platna, kontrakt do pupy, nierozwijajaca i niezgodna z jego wyksztalceniem.
Z drugiej zs strony wielkim plusem jest to, ze na miejscu. Odpadaja wysokie koszty dojazdu. I blisko przedszkola Leonardo, co przy Livce ma wielkie znaczenie. Np dzis leje jak z cebra, ciezka by mi bylo wyjsc z dwojka, zaladowac ich w auto, rozpakowac na miejscu...Dalabym pewnie rade, ale lepiej lezec jeszcze w ciepelku (Livka akurt zasnela).
Praca od poniedzialku do piatku, wszystkie weekendy wolne.Jak wczesniej pisalam, blisko a co za tym idzie, 1,5 godz. przerwe na objad spedzamy razem w domu :)
Po 17, najpozniej o 18-stej jest zawszew domu.
Chcialabym aby ta praca jeszcze ten rok "wytrzymala", pozniej jakos sobie ulozymy wszystko...
Obawiam sie, ze zmiana pracy bedzie wiazala sie z duzymi zmianami w naszym zyciu. Aby cos znalezc przyjemnego, na pewno musi szukac dalej. Co wiaze sie z dojazdami, a to z mniejsza iloscia czasu dla nas...
Nie chce ciagle siedziec z dziecmi sama...Zwlaszcza teraz jak sa w takim fajnym wieku, lepiej abysmy mogli obydwoje cieszyc sie ich nowych umiejetnosciami...

Buuu :(

2 komentarze:

  1. Kurcze, zawsze cos musi psuc, ale to juz chyba tak w zyciu jest .... No i przeciez mozna sobie tlumaczyc, ze i tak dobrze, ze jakas praca w ogole jest ... Trzymam kciuki za pomyslne rozwiazania :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie to nowej jeszcze nie ma a jesliw starej zrobia to co chca zrobic to lepiej w domu siedziec :(
      Zycie :(

      Usuń