O tak, nareszcie jestem na nowym miejscu.
Jeszcze nie wiem z czym to sie je,ale (mam nadzieje) naucze sie szybko;)
Onet wogole ne pozwala mi wchodzic na moj blog, nie mowiac o pisaniu etc. Ciekawe czy bede mogla notki poprzenosic. Ale jak mnie nie loguje wogole??
U nas dobrze, dzieciaki rosna, wszyscy zdrowi (odpukac w niemalowane i spluc przez lewe ramie- mialam z Leonardo szkarlatyne,on 10 dni antybiotyk,ja 6; szczescie, ze Livce nic nie bylo).
Chyba zeby nam ida, tzn Livii. ale wszyscy to odczuwamy. Juz sa na dole takie male naciecia,na razie bez wielkich dramatow.
Gorac u nas straszny, chetnie zamienilabym sie z kims z chlodniejszej czesci Europy. Czekam na propozycje;)
Mialam ochote jechac do Pl na wakacje, ale na razie odlozylam te plany na polke. Szkoda mi tylko Leo, bo bardzo chce wrocic do babci J. Obiecalismy mu,ze zabierzemy go gdzies tutaj na fajna wycieczke na kilka dni.
Niestety w pracy E. jest troche dziwnie ostatnio, do tego dla mnie wycieczka do Pl z tak malym dzieckiem jak Livia jest za bardzo stresujaca (Leo tez pierwszy raz wzielam jak mial 2 latka).
Od nowa walkowac temat czy auto czy samolot, a jak samolot to jak sie poruszac i ile to bedzie kosztowac na miejscu... Poczekamy.
Szkoda mi tylko, ze nie zobacze mojego nowonarodzonego siostrzenca. Sliczny chlopczyk, wczesniaczek. Mial sie urodzic pod koniec lipca a 13 czerwca, pod koniec 33 tyg. ciazy.
Jak na wczesniaka to kawal chlopa- 2400. Ale mial wylew II stopnia, niestety,co u wczesniakow tez nie jest nowoscia. Na razie rokowania sa dobre. Jednak prosze wszystkich czytelnikow o modlitwe lub pozytywne wibracje.
9 czerwca Leo mial 4 urodziny, niestety, dzien wczesniej zachorowal on, za chwile ja. Impreza byla zaplanowana ze szczegolami. Ale w ostatniej chwili odwolalismy wszystko. Przenieslismy na nastepna sobote, co nie bylo dosc dobrym pomyslem. Dzieci z przedszkola przechodzily rowniez ta chorobe i byla tylko polowa zaproszonych gosci. Trudno, po drodze zawsze moga sie zdazyc jakies nieprzewidziane sytuacje.
Jak na pierwsza notke wystarczy. Zyczcie mi powodzenia i wytrwalosci w nowym miejscu. I jak sie zaniedbam, mozecie kopac:)
Nasza smieszka
Jaki brat taka siostra;)
No to witamy i kopac bedziemy
OdpowiedzUsuńEj,matka,co ty jeszczenie spisz???
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Dzięki za nowe namiary :))) Buziaki :))
OdpowiedzUsuńWitam:)
UsuńEmi, no i ja też jestem:)) wczasuję się, ale netu mi całkiem nie odcieli:) ciesze sie, ze jestes na nowym miejscu i ze u Was wszytsko ok:)!! pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO,to fajnie. Tez jestem ciekawa co u Ciebie.
UsuńJak sie czujesz?
Pozdrawiam
Emi, no jakoś leci :) czuje sie dobrze. 30 tc w toku:) będzie córka:) uscsiki dla Livki!
UsuńDziewczynki sa grzeczniejsze;) Tylko,ze tatusiowe:)
UsuńPowodzenia!
nareszcie :-))))oczywiscie bedziesz miala powodzenie w tym miejscu , a o wytrwalosci bede ci przypominac ;-) dzieci slodkie strasznie, livka wielka juz panienka :-)
OdpowiedzUsuńpaa
No ja licze na to powodzenie;)
UsuńJak wy po wojazach?
Czekam na relacje!