niedziela, 7 września 2014

Obuchem w łeb...

...czyli zycie ciagle nas uczy pokory.
Bylismy w Pl. Caly sierpien prawie, tylko pierwszy tydzien spedzilismy w Berlinie.
W Polsce bardzo ciezki czas mialam, u mojej mamy wykryto straszna chorobe. Ciagle mysle, ze to koszmar. Do tego nieporozumienia w rodzinie... Czy ludzie zawsze musza sobie komplikowac zycie??
Moja mama potrzebuje teraz tylko milosci i spokoju!
Boje sie, boje sie stracic ja na zawsze! Boje sie jej cierpienia, ze sie podda, nie wytrzyma. Zla jestem na wszytkich, ze mna wlacznie, ze zlekcewazylismy sytuacje. Na lekarza rodzinnego, ze nie zlecil wczesniej bada, tylko podawal antybiotyki.
Mam zal do siebie, ze nie pojechalam wczesniej do niej.
Teraz mozemy tylko czekac i sie modlic :-(

4 komentarze:

  1. Mama jest silna i bedzie walczyć Emi, z Waszym wsparciem i miłością bedzie jej łatwiej stawić czoła chorobie. Trzeba miec nadzieje!
    Ogromne usciski posylam, daj tylko znac gdybym mogla w jakikolwiek sposob pomoc ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz mieć nadzieję, cieszyć się ,że miałaś możliwość spędzić z nią trochę czasu, pokazać jej ,że ją kochasz i wierzyć ,że będzie dobrze. Przytulam mocno:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem Emilko co Ci napisac. Bo w tego typu sytuacjach kazde slowo to proch.....mam nadzieje, ze bedzie wszystko w porzadku . mam w rodzinie przyklad wyjscia z trudnej choroby i uznania przez lekarzy ow przypadek za uzdrowiony, czy tez zdrowy- wyleczony.,

    OdpowiedzUsuń
  4. Emi, jestem z Toba,,,,, jak chcesz mozesz pisac piv pa kochana

    OdpowiedzUsuń